Pełnia

Drabiny dla turystów upodobniają „skalne miasto” do puebli.

Komendy wspinaczy brzmią wśród pionów ścian jak w kościele.

Znacząco czy nie. Fortepian Karkonosza, masywny głaz, milczy.

Przyjść tu nocą. Lecz Magda się boi.

Rano znajduję w trawie ciała śpiących rycerzy w mokrych od rosy śpiworach.

Proparoksytoniczny akcent umelodyjnia frazę

płynącą w środku nocy ze środka jeziora Kačinec.

„Vyborna ta voda, Adamie”, mówi zdyszanym głosem

spóźniona tutejsza Ewa. On się nie odzywa. Wszystko się odbywa