kostnieją wcześniej niż pięty. Woda przyniosła procę.

Z niedaleka, bo gumka nie zdążyła sparcieć.

Chciałem z niej zrobić użytek, kamieni nie brakuje,

lecz jest do niczego, nie tak się mocuje

ten kawałek skóry. Słońce, wiatr, ptaki, śpiew

wody na kamieniach, to więcej niż potrzeba. Jestem

przekonany; jak święty Krzysztof, który rozważnie

przenosił dzieci przez rzekę, a potem został

patronem wariatów za kierownicą, święcie przekonany.