Wracam do Karuska bez końca zataczającego większe i większe kręgi
spirali.
Nasze życie należy do Ryby.
Wracam do chłopca porzuconego na klatce schodowej w Łodzi i potem
jeszcze podrzucanego tu i ówdzie.
Nasze życie należy do Ryby.
Wracam do ziemi, bo wypełniają się moje małe proroctwa.
Nasze życie należy do Ryby.
Wracam na szpotawych stopach, niosę raka prostaty, żylaki odbytu
i achalazję, do majowego poranka, gdy nogi niosły mnie same.