Rozproszenie

Listy, od Iwony („W dodatku przed wejściem do studia

strasznie pudrują...”) i Magdy („Dziś byłam 2 razy w kościele,

chyba diabeł we mnie wstąpił”). Przejechał pociąg.

Ucichł.

W kokonie kościelnej wieży urodziła się północ.

Ktoś młody zaśmiał się głośno. Cień mojej głowy na płótnie

namiotu. W latarce nowe baterie. Mucha równo oddycha, śpi.

Starość jak głupia, spóźniona woźna

nachodzi wiecznego szóstoklasistę zakochanego po uszy,