który został we mnie jak w kozie na zawsze.

Jeszcze raz do mnie wróciło to przedhistoryczne uczucie,

zapał, by wyryć na pulpicie niepierwsze inicjały.

Zburzone będą Kraków, Sandomierz i Tarnów,

dumne ze swej urody miasta naszych spotkań.

Dzikie zwierzęta zadepczą miejsca, gdzie drżymy pośród traw.

Chtoniczne maszyny, ciągnąc żelazne brony, już idą po naszych śladach.