podrabiające rysy twarzy, powtarzające układ zmarszczek i pasm włosów.

Teraz, wypalony, mogę Go zrozumieć. Gówniażeria wrzeszcząca:

„Nie wierz nikomu po trzydziestce!” miała rację. Oto najlepszy moment,

ostatnia chwila, by dać się powiesić nago na publicznym widoku, oblać się benzyną

i ostatni raz stanąć w ogniu samego siebie, w imię idei, zanim przestanie być ważna,

zanim stanę się zimnym wyjadaczem ciepłych resztek z wagin

coraz młodszych dziewcząt, nędzniejszym od kurwy harasymowiczem odcinającym

kupony od własnej niesławy czy małym humerkiem zasłaniającym się niepamięcią

jak tarczą. Niezdolny do Miłości staję się zdolny do wszystkiego

innego, reszta to proste mechanizmy. Gerentokracja...