łączność.

Telefony komórkowe — do wyrzucenia. Na nic telegrafy.

Samochody — na nic. Amfibie — na nic. Wiersze na nic. Zostałem, zostaliśmy, staliśmy się

niepotrzebni jak akustyka wypróżnionych kościołów.

Jak wnętrza sprzedanych domów pełne

faktów uznanych za niebyłe.

Sobie na 33 urodziny

Kraków za oknem schodzi do swojego

podziemnego alter ego po dwudziestu stopniach mrozu, sztywno,

o kulach kościelnych wież, gdy ja patrzę w lustro nieudolnie