pytającemu o trawę, o grzyby, a na koniec o drobne

i jadę do Ząbek, gdzie gram z Grubym w piłkę

na srebrnym boisku w świetle reflektorów

a potem on zapewnia swoją Matkę,

że jestem jak Mickiewicz, bo uczą o mnie w szkole,

na co odpowiada „No nie mów” i „Akurat”

podczas gdy ja obmacuję opuchniętą kostkę.

Słucham starych piosenek Velvet Underground,

wyglądam przez okno na praskie slumsy i myślę

o naszej Miłości czystej jak śnieg zanim spadł,