dochodził regularny

sygnał jej ekstazy. Już tylko oni i my

zostaliśmy na leśnym biwaku. Jej facet ociężale krąży,

coś zgubił. Biały chudzielec. Staram się nie zwracać uwagi,

obserwuję pionowy start osy, godełka niezapominajek,

robaka na moim trampku: jest segmentowany, mleczny we wzory Kwakiutlów.

Rolują karimaty. Godzina do południa, góry nadstawiają grzbietów

upałowi. Podoba mi się sposób, w jaki dziewczyna stąpa

po skoszonej łące. Poddaję się.

Ich czarowi. Leżąc w trawie śledzę, jak jedzą skąpy posiłek,