Onieśmielany przez ryby, ich wieczystą obecność,
spłukuję z siebie brud, brodząc w strumieniu.
Wierność, wytrwałość, cierpliwość zajmują moje myśli
gdy patrzę jak korzeń sosny oplótł skałę, absolut,
i rośnie, i trwa na kamieniu, samotnie górując nad światem.
Przychodzi baba do lekarza i mówi: nie czuję bólu
Śpiącej M.
Spełniło się.
Głośno o mnie.
Kochają mnie kobiety.