Spisuję, żeby nie przepadło (wiem, że przepadnie).

Z listu od Magdy: „Ukochańcu, wróciłam prawie o północy,

czuję każde ścięgno — cały czas tańczyłam,

taka muzyka była. A wstać musiałam już o piątej,

o szóstej była msza za dziadka, byłam przed

ołtarzem św. Jacka i cały czas myślałam o Tobie”. I:

„To jest bardzo filmowa, niewiarygodna historia”.

Chora chęć, żeby ci obcy, z epok, które mają przyjść,

wiedzieli, co było i jak. Film nie jest godzien opowiedzieć

naszej historii, wiersze tak. Szczegóły: strąk