znajdujący rezonans w każdym zakamarku

zapchanej pamięci. Trwa to długo, ponieważ

uderzeń jest jedenaście. „Śpieszy godzinę i dziesięć minut,

chyba tę sprężynę z żyletki ma za tępą”. „Naprawiłeś go?”

„A jakoś nie było roboty, to zniosłem go ze strychu i podłubałem”.

Chyba jest dumny nad miską barszczu z proszku, choć mogę się mylić.

Naprawił zegar.

Poprawił świat.

Historia fioletowego podkoszulka

Romb okna, prosty zygzak rynny, pozimowa pustać pól.