Widzę tę samą od lat popielniczkę, radyjko, książeczkę
do nabożeństwa, cyrkiel osadzony na tanim długopisie,
obok rysunek techniczny (wciąż plany!), w słoiku czosnek z cytryną
na astmę i dwie krople powietrza w wasserwadze, jedynej
zabawce dla Dawida. „Mój tatuś
miał 64 lata jak umarł, ja już mam 66” — śmieje się. „Ale palenie
to muszę rzucić” — dodaje z tym samym przekonaniem, co zawsze,
i sądząc po geście myśli, że podniósł
wskazujący palec, dawno obcięty. I oto
zza moich pleców dobiega przepiękny, minorowy dwudźwięk