przyciski nyckelharpy, miech akordeonu, płyną frazy czasu.

I ja w swoim czółenku na oceanie bezsensu.

Przełamując nieśmiałość podchodzę, liżę jej chłodne stopy.

Za oknem miasto wiedzie swój noiczny żywot,

śmiech, akord neonu powtarza wte i wewte jedną prostą Prawdę,

na półkach sklepów piętrzą się palindromy sedesów i kajaków.

Wczoraj w kinie płakała, teraz chichocze znad lektury. Niemal

każdy świat ma dwa końce, mężczyznę i kobietę.

Zawsze mów wyborcy to, co chce usłyszeć

Starość łypiąca ze swej skorupy na gibką młodość u moich ulubionych poetów.