Po czwarte wierzę, że niweluję złe czyny
podkładających bomby, stawiających miny,
i gładzę własne grzechy, wygładzając kołdrę,
pod którą to dziecko nie dobre i nie mądre
lecz poza mądrością i dobrem ma swój świat, w którego obręb
nie wejdę już po poplątanej nitce.
Na skraju Puszczy Solskiej
Biologiczny zegar uderzył we mnie osiem razy i obudziłem się
ciężki, zapadnięty wątłym ciałem głęboko w leśną ściółkę.
Stanąłem w pierwszym słońcu obok choinki ubranej w nasze mokre po kąpieli kostiumy.