Nocując, gdzie się da, mocując

się z samym sobą, ustępując,

jak ustąpiły gonty, strzechy —

tęsknię do tego kraju, gdzie popsuć bocianom gniazdo jest grzechem.

Obserwując, jak nasze dzieci

obnoszą swój chybiony sprzeciw

poprzez kolejne puste nieba —

tęsknię do tego kraju, gdzie z ziemi podnosi się kromkę Chleba.

Pchany już w otworzone okno

przez zbójów, bo ich widać dotknął