mój bunt w pociągu, w którym kradną —

tęsknię do tego kraju, gdzie grzechem jest popsuć bocianom gniazdo.

Rewidowany nocą późną

przez umundurowane gówno

hańbiące się dla nędznej premii —

tęsknię do tego kraju, gdzie podnosi się kromkę Chleba z ziemi.

Słuchając wycia pogotowia,

co, mimo strajku służby zdrowia,

mknie przeciw ciosom, guzom, ranom —

tęsknię do tego kraju, gdzie grzechem jest popsuć gniazdo bocianom.