— Wejdę i ja także, może będę szczęśliwszą od was.

Siostry zaczęły wprawdzie urągać jej parze oczu, ale Dwuoczka szybko wdrapała się na drzewo, a złote jabłuszka wcale nie cofały się przed nią, owszem nazrywała ich pełen fartuszek.

Matka wzięła je od niej, ale zamiast podziękować, i ona i siostry jeszcze bardziej zaczęły dokuczać dziewczynie, że udało się jej to zrobić, czego one dokonać nie mogły.

Gdy pewnego razu stały wszystkie przed domem pod drzewem, nadjechał jakiś młody rycerz.

— Dwuoczko, jesteś tak brudna i obdarta, że schowaj się czym prędzej, bo byśmy się musiały wstydzić za ciebie.

Co mówiąc, narzuciły na nią pustą beczkę, która właśnie stała pod drzewem, a trochę zerwanych jabłek cisnęły także za nią.

Gdy się rycerz przybliżył, okazało się, że był to bardzo piękny mężczyzna, który jął7 się przyglądać drzewu o srebrnych liściach i złotych owocach z wielkim podziwem i zapytał:

— Do kogo należy to piękne drzewo? Kto by mi dał jedną gałązkę z tego drzewa, temu dam w zamian to, czego sam zechce.

Na to oświadczyły siostry Jednooczka i Trzyoczka, że drzewo jest ich własnością i że chętnie ofiarują mu jedną gałązkę.

Daremnie jednak obie, wśród nadzwyczajnych wysiłków, starały się ułamać gałązkę lub zerwać jabłko z drzewa.