— Tak, ale mi się to wcale nie podoba — rzekł grajek — że ciągle wzdychasz do innego męża. Czy nie jestem dość dobrym dla ciebie?

Przyszli nareszcie do maleńkiej chatki, a ona pyta:

— Czyja to chatka uboga tak,

Czy w niej prócz nędzy wszystkiego brak?

A grajek na to:

— To mój i twój dom, w którym mieszkać mamy razem.

Musiała się schylić, żeby wejść przez drzwi niskie.

— Gdzie służba? — spytała córka królewska.

— Co? służba? — odparł żebrak. — Musisz sama wykonywać to, co byś pragnęła, żeby ci robili inni. Roznieć ogień i nastaw wodę, bo musisz mi jeść przygotować. Jestem bardzo zmęczony.

A córka królewska nie miała pojęcia o rozpaleniu ognia ani o gotowaniu i grajek musiał sam dobrze się narobić. Gdy młodzi małżonkowie spożyli skromną wieczerzę, poszli spać, ale już raniutko mąż kazał żonie wstać i zabrać się do roboty przy gospodarstwie.