— Teraz przynieś mi swój złoty talerzyk; będziemy razem jedli!
Królewna zrobiła to wprawdzie, ale wszyscy widzieli, że zrobiła niechętnie. Żaba jadła z apetytem, ale królewna nic prawie przełknąć nie mogła. Po chwili żaba rzekła:
— No, najadłam się, odnieśże mnie do swojej komnatki i pościel mi swoje łóżeczko jedwabne, to się prześpimy.
Na to królewna zaczęła płakać, bała się zimnej żaby, której dotykała się ze wstrętem, a cóż dopiero, żeby miała z nią spać w swoim pięknym, czystym łóżeczku.
Ale król rozgniewał się i rzekł:
— Kto ci dopomógł w biedzie, tego nie można teraz lekceważyć sobie!
Wzięła więc żabę w dwa palce, zaniosła ją do siebie i umieściła w kąciku.
Gdy się jednak położyła do łóżka, żaba klap — klap, klap — klap, przywlokła się do niej i rzekła:
— Jestem zmęczona i chcę spać tak dobrze, jak ty. Podnieśże mnie do łóżeczka, bo jeżeli nie podniesiesz, to się poskarżę twemu ojcu.
Królewna rozzłościła się okrutnie, podniosła żabę i z całych sił uderzyła nią o ścianę.