Gdy już został sam z kozą, poprowadził ją nazajutrz pod zielony żywopłot i rzekł:
— Teraz najesz się wreszcie do syta!
Wieczorem zapytał krawiec:
— Najadłaś się, kózko?
A koza na to:
Ach, mój drogi, ach, mój miły,
tak najadłam się!
Nie zjem więcej ni ździebełka,
me, me, me!
— Więc chodź do domu! — zawołał krawiec, ujął ją za postronek i zaprowadził do obory. Przed odejściem zapytał raz jeszcze: