Oczy młodej dziewczyny zwróciły się ku leżącym na ziemi przedmiotom. A w jej oczach wyczytać było można głód! Całym swym jestestwem ciągnęła do tych błogosławionych wiktuałów. W spojrzeniu jej odbijało się całe piekło przebytych cierpień! Była głodna! Tęskniła za jedzeniem, za jakimś pożywieniem ludzkim, które by nie było krwawiącym mięsem, ścierwem rzuconym wilkom! I oto był powód, dla którego Bram zapuścił się tak daleko na południe, dlaczego tak brutalnie rzucił się na Filipa, aby wyrwać mu zapasy żywności. Chciał je oddać tej młodej dziewczynie!

Filip widział, jak powodowana ambicją kobiecą starała się ukryć przed jego wzrokiem ową szaloną radość na widok rozpakowanego przez Brama jedzenia. Gdyby jego tu nie było, na pewno dawno już klęczałaby na podłodze obok Brama. Ale nie śmiała tego zrobić w obecności obcego człowieka. A kiedy ich spojrzenia spotkały się, młode dziewczę spłonęło rumieńcem. Trudno, nie mogła taić dłużej, pusty żołądek dopominał się gwałtownie o swoje prawa. Ale co on sobie o niej pomyśli? Że i ona zwariowała, jak Bram, że stała się niemal bydlęciem.

Filip szybko podszedł do niej i kładąc jej rękę na ramieniu, spytał:

— Zjemy razem śniadanie, nieprawdaż?

Rozdział X. Pierwsze śniadanie

Filip cały zadrżał, czując pod ręką ciepłe ramię dziewczęcia. Natychmiast jednak opamiętał się: może Bram rozgniewa się, widząc, że Filip traktuje nieznajomą z taką poufałością? Zwrócił się więc ku niemu z wyciągniętą przyjaźnie drugą dłonią, mówiąc tonem możliwie swobodnym:

— No dalej, Bram! Rusz się! Widzisz przecie, że ona umiera prawie z głodu! Teraz już rozumiem, czemu zabrałeś mi moje zapasy żywności i dlaczego nie powiedziałeś mi tego od razu! No, czemu nic nie gadasz? Czemu nie powiesz mi, kto ona jest, skąd się tu wzięła i czego właściwie chce ode mnie?

Na próżno czekał na odpowiedź. Bram milczał, wpatrując się tylko w niego uważnie, jak to było w jego zwyczaju.

— Powtarzam ci — podjął — że jestem twoim przyjacielem! Ja...

Nie dokończył zdania, bo Bram znienacka wybuchnął dzikim śmiechem. Śmiech ten, w ciasnej, zamkniętej chałupce brzmiał jeszcze stokroć bardziej niesamowicie i strasznie, niż wśród pustkowi Barrenu. Młoda dziewczyna przytuliła się do Filipa, drżąc cała. Mimo wszystko jednak próbowała z wysiłkiem uśmiechnąć się do Brama.