Kogmolloki również go już dostrzegli. Żaden z nich jednak nie skierował ku niemu strzelby, żaden nie odważył się wystrzelić. Stali jak porażeni ze strachu na widok tego strasznego, krzyczącego szaleńca i jego dzikiej hordy. A kiedy ochłonęli z trwogi, zaczęli uciekać na wszystkie strony, jak gdyby sam czart ze swymi sługami deptał im po piętach.

Ale już wilki rzuciły się na nich. Gnane rozkazującym krzykiem swego pana, goniły jednego Eskimosa po drugim, zawracając uciekających w stronę Brama. A ten walił w nich swą ciężką maczugą, mordując bez litości.

Olaf Anderson odsunął zaporę u drzwi i otworzył je. Razem z Filipem wypadli z chatki i rzucili się w pościg za rozproszonymi Eskimosami. Ten, kto zdołał ujść ciosu z ręki Brama, ten padał od ich strzałów. Huk strzałów i zapach prochu podniecały jeszcze bardziej wściekłość Brama i jego wilków, spragnionych krwi. Na próżno Eskimosi błagali o litość; krzyk zamierał im w gardle. I wkrótce ostatnie niedobitki zniknęły w lesie, a za nimi puścił się w pościg Bram ze swoimi wilkami.

Filip, trzymając dymiącą jeszcze strzelbę w ręku, zwrócił się do swego towarzysza. Na twarzy poczciwego Szweda zajaśniał znów ów śmieszny grymas, choć cały trząsł się jeszcze ze wzruszenia.

— Nie będziemy ich gonić — oświadczył, siadając na porzuconym przez Eskimosów pniu drzewa i ocierając spocone czoło. — Bram ze swoją hordą wystarczy, by dać im należną nauczkę. A sądzę, że on powróci tutaj, gdy się z nimi załatwi... A obecnie byłbym zdania, że należałoby nam przygotować się do powrotnej drogi. A ty, jak sądzisz, co?... Co do mnie, mam już dosyć tej chatki! Czterdzieści dni i czterdzieści nocy siedziałem w niej zamknięty! To mi zupełnie wystarczy... Możesz mi odstąpić trochę tytoniu do fajeczki?... Zapalimy sobie i dokończę ci opowiadanie, które cię tak interesuje... Otóż mówiliśmy, że księżniczka Celia i jej ojciec...

— Co?... Kto?... Księżniczka?...

— Dawajże twój tytoń!...

Filip podał mu woreczek z tytoniem. Olaf naładował fajeczkę i zaczął mówić:

— Celia urodziła się w Danii. Matka jej, która wyszła za mąż w Rosji za prawdziwego księcia, umarła już we wczesnej młodości. Celia od dzieciństwa wychowywała się u ojca. Działo się to za panowania cara Mikołaja II. Na skutek intryg dworskich, w które, o ile mogłem zrozumieć, był wmieszany słynny mnich, Rasputin, ojciec Celii został aresztowany. Osadzono go w podziemiach więzienia fortu św. Piotra i Pawła w Petersburgu. Tam przesiedział jakiś czas, w zupełnym zaniedbaniu i poniżeniu, a tymczasem nieprzyjaciele jego podzielili między siebie miliony i dobra. Ostatecznie skazano go na wygnanie do wschodniej Syberii, na Kamczatkę. Krewni jego i serdeczni przyjaciele, którym udało się uciec do Londynu, zaopiekowali się małą Celią. Wkrótce po wybuchu rewolucji rosyjskiej i zamordowaniu Rasputina ci właśnie przyjaciele wynajęli okręt i zabrawszy ze sobą księżniczkę, wyruszyli w drogę celem oswobodzenia biednego wygnańca i przewiezienia go do Europy. Początkowo wszystko szło gładko. Okręt przepłynął Morze Śródziemne, kanał Sueski, Ocean Indyjski po czym skierował się na Morze Chińskie. Odnaleźli księcia Armina; postarzał się wprawdzie przedwcześnie, ale żył i był zdrowy. Wobec sprzyjającej pory roku postanowili wracać krótszą drogą. Pewien amerykański pilot podjął się poprowadzić okręt przez cieśninę Beringa i Ocean Północny do Ameryki. Przeprawa nie udała się: okręt ugrzązł wśród lodów w Zatoce Koronacyjnej. Trzeba było zostawić okręt i puścić się w dalszą drogę saniami pod przewodnictwem Eskimosów. Reszta jest ci już mniej więcej znana. Trzeba było staczać ustawiczne walki z wrogimi szczepami. W czasie tych walk wszyscy niemal Rosjanie stopniowo wyginęli. Księżniczka Celia opowie ci to wszystko dokładnie, mój stary, skoro nauczysz się jej języka. Jeżeli poślubi cię naprawdę, musi się jakoś przyzwyczaić do Ameryki, bo, co prawda, dzisiejsza Rosja niewiele więcej dla niej warta, niż Rosja carska.

Kiedy Olaf kończył swe opowiadanie, nadeszła Celia. Zarzuciła ramiona na szyję Filipa. Pierwszy to raz los wrogi dla nich odwrócił się — nic im już nie groziło...