Gdy sobie wspomnę na owe swobody,
Których, na tobie jeżdżąc, zażywałem
I com zamyślił, tego dokazałem.
Gdy wojska staną w zwykłej bataliej8,
Ja nie wygodzę9 swojej fantazyjej10.
Więc ciężko westchnąć i zapłakać cale11,
Na cię wspomniawszy, moj dereszu12Vale!13.
Druga w tymże roku potrzeba14 była pod Gnieznem15 z Szwedami, z wielką wojska szwedzkiego szkodą. Było bo jeszcze naszych Polaków przy królu szwedzkim16 siła17; aryjani18, lutrowie chorągwie mieli swoje, pod którymi katolików wiele służyło, jedni per nexum sanguinis19 drudzy dla wziątku20 i swywoli.
Trzecia potrzeba21 po szczęśliwie odebranej Warszawie i wzięciu hetmana szwedzkiego najwyższego, Witemberka22, przez zły rząd złym też szczęściem poszła, bo mogliśmy bić króla szwedzkiego, póko nie przyszedł kurfistrz brandoburski23 z szesnastu tysięcy wojska swego; ale jak się skupili, Tatarowie auksyliarni24 najpierwej od nas uciekli, a potem wojsko z pola zegnano i godnych żołnierzów naginęło, ale też i Szwedów.
Czwarta nader szczęśliwa pod Warką25 wiktoryja, kiedyśmy z Czarnieckim26 samego wyboru szwedzkiego kilka tysięcy trupem położyli i rzekę Pilicę krwią i trupami szwedzkimi napełnili. Od tego czasu już nutare coepit27 potęga szwedzka i znacznie słabieć.