Ciocia Musia spostrzegła tę Finkową gimnastykę.
— Dzidziu, trzeba Finka wykąpać! — powiedziała.
Jak kąpać, to kąpać!
Zagrzano więc wody. Część nalano do ceberka, częścią zaś napełniono polewaczkę ogrodową.
Ciocia Musia położyła obok ceberka mydło i starą szczotkę do czyszczenia ubrania.
Gdy już wszystko było przygotowane, zawołano Finka.
Wszedł do pralni. Rozejrzał się. Zobaczył ceberek.
„Pi, pi, pi! To mi dopiero! Cały ceber smaczności!” — pomyślał z uciechą.
Odbił się od ziemi. I równymi nogami wskoczył na stół, na którym stała balijka.
Spostrzegł, że w cebrze jest tylko woda. I to ciepła woda! Stracił więc nieco na humorze. A gdy na karku poczuł rękę cioci Musi, gdy przekonał się, że jedzie do góry, opada, stoi w wodzie, Finek wrzasnął jak opętany: