Psina spojrzała na niego wyniośle, wyszczerzając zęby.
— Z daleka. Proszę bez poufałości — warknęła ostrzegawczo i nie ruszyła się z miejsca.
Mikaduchna był nie większy od małego szczenięcia. Lord znów tak wielki, że bez trudu mógłby był połknąć Mikaduchnę na jeden kęs.
Japończyk, który się nie uląkł tak wielkiego psa, wykazał takie męstwo, że nie tylko ja, ale nawet sam Lord był tym zaskoczony.
Usiadł też przy Mikaduchnie i spoglądał na niego z ciekawością, ale i z szacunkiem.
Panna Agata porwała na ręce Tiuzdejka. Chciała biec po Mikaduchnę, ale Japończyk sam wybrał Krysię. Podbiegł do niej, wsparł się o jej kolana.
— Weź mnie — powiedział. — Wcale nie pragnę znajomości z tym Goliatem.
Krysia wzięła psa na ręce.
O dalszym spacerze nie było mowy. Panna Agata była zbyt zdenerwowana.
Wróciliśmy do domu.