— Ty, nowy — krzyknęła z góry — przestań szczekać!

Nowy, to jest Mikado, nawet nie słyszał tego napomnienia. Szczekał sobie w najlepsze.

— Cicho! — powtórzyła Imka.

Przeczekała chwilkę i jak piorun spadła na psy. Puc i Bursztyn stchórzyły.

Ogon pod siebie i pod werandę.

Imka skoczyła do Mikada. I pac! — go łapą z całego rozmachu po pyszczku.

Mikado spojrzał na nią groźnie.

— Jak śmiesz! — warknął.

I skoczył do kocicy. Zanim zdążyła umknąć, już ją schwycił za futro.

Nie tak to łatwo i bezpiecznie było zaczepiać Imkę.