— Dobrze mu tak, dobrze — szczeknęła Plotka i chciała jeszcze coś gadać, ale nie zdążyła.
Jeszcze nie zamknęła pyska, a już leżała na ziemi. Przewrócił ją Puc, który biegł Mikaduchnie na pomoc.
Plotka wrzasnęła:
— Takie to teraz zwyczaje! Nikt nic szanuje dam!
I dalej w płacz! Ale nikt nie słuchał jej wyrzekań.
Puc wpadł na Mędrka. Wbił mu zęby w kark i targał. Od brzucha dopadł go Bursztyn.
No i zaczęło się!
Bo jeszcze wpadł na rynek Lord, któremu wtenczas wieczorem nasze psy porwały wątrobę. Lord, który zresztą zawsze z Pucem i Bursztynem miał na pieńku.
— Co to za walka? — spytał Plotkę.
— Puc i Bursztyn duszą Mędrka — jęknęła suczka.