Gdy Krysia nie zwracała na niego uwagi i w dalszym ciągu rozmawiała z Katarzyną, Mikado podniósł się, oparł łapki na stole, przysunął się do Krysi bliziutko.
A przed Krysią stała pełna filiżanka herbaty.
— Wypije czy nie wypije? — myślałem.
Mikado nie dotknął filiżanki.
Postanowił jednak najwidoczniej zwrócić za jakąkolwiek cenę na siebie uwagę, bo nagle wskoczył na stół, oparł się łapkami o piersi Krysi i liznął ją kilka razy po twarzy.
— Krysiu, a to Mikado widać czegoś chce od ciebie, że ci się tak przypomina — powiedziała Katarzyna.
Mikado oczywiście dostał herbaty. No i trochę pieszczot na dodatek.
Należały mu się one. Krysia przecież była winna i psu należały się przeprosiny — to raz, a po drugie — Krysia polubiła tak Mikada, że ciągle rozmyślała nad tym, co będzie, jeśli panna Agata zabierze go ze sobą.
Były tam nawet ciche rozmowy na ten temat w kuchni. Z Katarzyną. Coś wisiało w powietrzu. Alem się nie dopytywał.
A cóż z tą serwetą?