Ty spiesz dalej, pieśni nowa —

w ślad melodii własnych spiesz!

Tylko gdy się zbyt rozjuszy

bezkarnością śmiały zwierz

I twym śnieżnym płaszczem szarpnie,

stań i okiem, gdzie się skrzą

Groźne ognie dni idących,

napastliwych wrogów zmierz:

Nie potrzeba rąk podnosić,

wołać jej: A milcz! A leż!