Nad przepaściami niema stanie,

Senność przelewa w mgieł opary,

Po skałach wiesza zadumanie.

Ani się ozwie bór prastary:

Ona milczeniem gniecie smreki4,

Unieruchamia ich konary.

Przez cały przestwór, przez daleki,

Głuchą za sobą tęskność wlecze,

Snać5 dźwigającą wieki... wieki...

Za nią, jak zdrój, co ledwie ciecze,