czarne pijawki, zielone jaszczury

wiją się naprzód wpław

i oplatają kręgami śliskiemi

męczeńskich krzyżów smutne miliardy,

z bagnistej wyrosłe ziemi,

zapadłe w bagnisty kał...

I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy,

świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół,

o szczękach, otulonych kłębem czarnych bród,

kładą na łonach tych pomarłych ciał...