młodzian zszedł z niebiosów

w bursztynach jędrnego ciała,

w złocie jutrznianych włosów.

Po co Ci, bogów wybrańcze,

dla ludzkiej ginąć nędzy?

Szczęściem ma warga się śmieje,

scałuj to szczęście co prędzej!...

Wgryź się w te moje piersi,

do mego przylgnij łona,

ja Ci swe kwiecie rozwinę,