leżącym u mych stóp,

wykwitał kwiat ostatniej,

najhaniebniejszej zbrodni:

to Pycha, Chciwość, Zazdrość

do walki bratobójczej popchnęła plemiona...

Ale nad srogi Twój rozgniew

możniejszą, Sędzio, Twa litość,

co z straszliwego zbudziwszy mnie snu,

kazała iść między ciernie

i żądze wytarzać w ich kolcach...