Do wysokości niebios,

na wieków wiek zamkniętych,

wzniósł ją na swoich barkach

i rzucił w widmo Sądu.

Anielskie grały trąby,

świat wszystek jęczał, płakał,

klął, wił się, ryczał, wzdychał,

że od tych westchnień strasznych

oślepło Przerażenie...

Zaś na maleńkiem ziarnku,