z jękiem się czołga po spalonej łące,

z płaczem się wznosi nad umarłe błonia,

łkaniem wyschnięte chce poruszyć wody

i zrozpaczony zamilka u brzega

i znów się zrywa i jęczy i płacze

i łka i płynie i płynie i płynie

w tej rozpłakanej godzinie...

A jako widna ta ziemia, wspaniała

wielką godziną konania,

niepogrzebione wokół leżą ciała,