i tym kamiennym, ślepym przerażeniem,

On był i myśmy byli przed początkiem.

Błogosławioną niech będzie ta chwila,

kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!

Kiedy od cichych pól,

od rżysk i rzecznych pobrzeży,

od przecznic i od ugorów,

od wypaczonych chat

i od tych stodół zwietrzałych

chłopięca płacze piosenka: