na stopniach bazaltowych, pod urną z porfiru,

ciężki zasypia Przesyt...

O zwisłe piersi oparł

obrzękłą twarz i śpi...

Dłoń jego ściska puchar,

z niego się wino leje

na róże, pozrywane w wirydarzu37 wiosny!

O róże, siostry moje, o najmilsze dzieci

kochającego Twórcy,

co posiał was, by upleść niebiańską koronę