pędzi tuman ludzkich żądz.

Ten upada, ten się broni,

temu dłoń ścisnęła krtań,

ten się w swojego brata paznokciami wrył,

a tamten zęby szczerzy, poszarpawszy ramię,

a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi

i rozdarł na dwie szczypy tułów Heraklowy

i w ciemną rzucił bezdeń, w Sądu straszną noc...

A z parą szklanych, martwych kul,

rozsadzających oczodoły,