Powieki mi się kładły na przepastne głębie

moich senliwych17 ócz,

gdy gdzieś, na dnie ich, wielkim, jak za krańcem świata

nieogarnięta oceanów toń,

kąpały się obrazy, rozkoszne, jak woń,

płynąca z Raju, gdzie — brat zabił brata!...

A były–ć w swej rozkoszy zabójcze, jak śmierć,

co na tę misę rzeźbioną

rzuciła mi w swym szale lubieżnym twą skroń,

owitą w włosów krucz18,