ociekających krwią...

Ach przyjdź!...

Jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

O ty kochanku mój!

O mój jedyny kochanku!

Rozpalę w alabastrach kosztowne oleje,

otoczę światłościami jedwabiste łoże,

z nocy dzień biały stworzę!

Niech tych światłości zdrój

oblewa naszą miłość, by lśniła, jak zorze