Pną się w promienny, stromy szczyt,

Nad żleby, ponad granie —

W górę, gdzie wieczny dzierży byt

Nad śmiercią panowanie.

Tak się leniwie pną w ten smug,

Z słonecznych skier utkany,

Jak gdyby miały u swych nóg

Ciężary i kajdany.

Tak się czepiają ostrych ścian,

Tak przy tym kurczą ręce,