I w mrok i w zapomnienie.

Tak syczy... syczy... na ten syk,

Wijący się u zboczy,

Trwoga wyrzuca z siebie krzyk,

Z ust białą pianę toczy

Rozpacz, idąca, niby straż,

W ślady błędnego grona,

Wykrzywia z śmiechu bladą twarz,

Wykręca swe ramiona...

VI