Długim westchnieniem krwawych, przeszłych lat,

Sil się, milcząca modlitwo, ach! sil,

Abyś w sferycznej swej drodze nie padła,

Straszną rozterką tych dzisiejszych chwil...

O jak gorzkiego potrzeba ci jadła —

Sil się, niesyta modlitwo, ach! sil!...

Beznadziejnością nadchodzących dni

Wzbieraj w ogromy skargi niebosięgłej,

Niemej, a głośnej! Dusza o tym śni,

By wzruszyć globów płomienistych węgły2