tej naszej ludzkiej niedoli...

Czekaj — nie jestem tchórzem —

Czemu ten wicher tak wieje?

Zaszeleściło coś w krzewach —

ktoś mnie potrącił w ramię —

nikogo przecież nie widzę —

A! to ta gałąź oliwna,

na której jeszcze pozostał

i w tym się wietrze kołysze

mój stryczek!