zdawało mi się, że nadszedł już kres

mych niepokojów...

Utrudzon grzechu nieskończoną drogą,

w dalekiej siadłem krainie,

pod ścianą dojrzałych zbóż.

Zacząłem kłosy rwać

i łuszczyć ziarna pszeniczne

i sycić głód.

Cisza i spokój

promienistymi oprzędzały siećmi