słuchałem brzęku tej kosy

i tego ćwierku szarańczy

i tego śpiewu żniwiarki.

Od niepamiętnych już czasów

nie miałem chwili —

może nie miałem jej nigdy —,

gdzieby ma dusza

tak zapomniała o swej strasznej nędzy.

Czyżby zaginął ból?

Czyżbym ja, Judasz