od żrących kurzów i wstydów,

od deszczów, błyskawic i gromów

ach! i od żalów i płaczów

i od mej całej, czelnej zbrodniczości,

spojrzałem w stronę zachodu.

I oto w krwawych oblaskach,

na miejscu kuli słonecznej,

spostrzegłem przymknięte powieki.

A z pod tych powiek

dwie ciche, głębokie źrenice