Czemuś mnie stworzył, o Panie,

takim nędznikiem ?!

I czemu

po tylu wiekach do uszu mi kładziesz

szum owej zgrai, którą prowadziłem

w cichą, miesięczną noc1

pomiędzy krzewy oliwek,

gdzie on upadał zbiedzony

przed szubienicy widziadłem? — — —

Przyjacielu! przyjacielu!