rozkwitłe pola zatapiasz w ulewie,

żagwią pożarów godzisz nam w zagrody,

bijesz dobytek i zatruwasz wody.

Lecz kto opiece Twej odda się szczerze,

tego Twa łaska od złego ustrzeże.

Bo czyjaż dobroć Twych bezmiarów sięga?

Gdzież moc Ci równa i równa potęga?...

Błogosławioną niech będzie ta chwila,

kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy,

tej nieskalanej, pokornej i cichej!...